Szóstego stycznia miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu luźno - roboczym. Dotyczyło bardzo wstępnego zmierzenia się z samym sobą, a sprawa dotyczyła otworzenia się na wyjście słów ze strefy szuflady do postaci pierwszego tomiku. Co prawda, ja już jestem po tym etapie, ale przekonałam się, że to między innymi były najczęściej zadawane pytania na różnych spotkaniach poetyckich.
Kiedy dojrzewamy do takiej decyzji, co nami kieruje i kiedy jest ten najlepszy moment, by wyjść na zewnątrz.
Prowadzi go moja znajoma, która zajmuje się profesjonalnie korektą, redagowaniem i wydawaniem książek. Organizuje również spotkania, które pomagają się otworzyć na słuchanie wierszy. ja jestem raczej osobą wspierającą jej działania, czasami uczestniczę w takich jeszcze mało znanych (przynajmniej u nas) działaniach. Wiem jak dużo dobrego mogą w nas wyzwolić, jak potencjał, który w każdym tkwi, czasami trzeba mu delikatnie pomóc, by móc go wyzwolić.
To spotkanie jeszcze bardziej mi utwierdziło w tym, że każdy człowiek potrzebuje relacji. Relacji, która jest zdrowa, bez zazdrości, a ze zrozumieniem jak szybko można nieświadomie kogoś wycofać do punktu, z którego może już nie odważy się wyjść. Wiem, że do tego potrzebne jest otworzenie się na pisanie innych, na ich inność w postrzeganiu świata. Nie ocenianie, ale próba nawiązania twórczego dialogu, który pomaga odpowiedzieć sobie osobie podejmującej bardzo ważną przecież decyzję na wiele pytań, które pojawiają podczas tego procesu. Cała sztuka polega na tym, by to osoba zainteresowana miała poczucie, że każdy krok jest jej własnym, nie narzuconym z góry według pewnych obowiązujących norm, które coraz częściej da się zauważyć w środowiskach literackich ale nie tylko literackich.
W świecie, który pędzi nie wiadomo dokąd, bo człowiek nie ma czasu się zatrzymać na chwilkę dłużej osoby są jak samotne wyspy z własną roślinnością, zwierzętami, które odsłaniają nasze instynkty, te pierwotne. Wiemy jednak, że nikt nie jest taką samotną wyspą, potrzebuje kontaktu, wymiany zdań na ten sam temat. Odsłania również naszą otwartość na inne postrzeganie świata, bo po tym spotkaniu wiem, że bardzo często jest tak, że myślimy podobnie, cieszą nas te same rzeczy, nawet wzruszenia są podobne. Różni na tylko próba zapisu tych wrażeń, która pokazuje nam różne oblicza wrażliwości. Ta inność jest bogactwem, z którego czasami nie chcemy skorzystać. Dla mnie to doświadczenie jest jak spojrzenie na ten sam zestaw słów a jakże inna historia powstaje z tego zestawu. To jest jak wtedy kiedy patrzymy na ten sam obraz, a jednak każdy zobaczy w nim coś innego, coś swojego, swoją własną historię.
Bardzo się cieszę, że po tym spotkaniu w wielu uczestniczkach pojawił się ten błysk w oku i wstępna zgoda, by podążyć tą pełną emocji ścieżką ku pozostawieniu śladu w postaci pierwszego tomiku. Sama kiedyś przeszłam tę drogę i wiem jak pomogła mi w późniejszych działaniach, dlatego będę przy nich jako osoba wspierająca.
"Zawsze pozostaje coś w nas samych do odkrycia, bez względu na wiek". BM




Inny cytat tu pasujący to: każdy ma w sobie jakiś talent, tylko go jeszcze nie odkrył.
OdpowiedzUsuńBardzo trafnie napisałaś o relacjach i towarzyszeniu twórcom w podejmowaniu decyzji. Dlatego m.in. zaglądam na wiele blogów, bo każdy z autorów ma co innego do zaoferowania, a wymiana myśli jest rozwijająca, chwała za blogi!
Niewiele kosztuje powiedzieć komuś, że cos nam się podoba, że ktoś robi dobrą robotę, że ciekawie spędza czas i dzieli się przemyśleniami.
Czasami z wychowania wynosimy oszczędność w okazywaniu emocji i udzielaniu pochwał, a dla kogoś to wiele znaczy i popycha do działania.
Uczestniczysz w ważnym doświadczeniu!
Dokładnie tak, Twój cytat Jotko jest jak najbardziej adekwatny. Masz rację, że tak niewiele potrzeba, by kogoś wesprzeć w jego działaniu, jego pasji, w czymś co jest dla niej ważne. To jest wtedy motywujące, by próbować dalej, kiedy nie wyjdzie raz czy dwa. Za trzecim może się udać.
UsuńJest ta oszczędność w wyrażeniu swojej reakcji, że coś nam się podoba. Może i prawda, że to wynika z wychowania. W niektórych kręgach( które opuściłam jakiś czas temu) na pierwszym miejscu była chora zazdrość i rywalizacja. Samo życie...dlatego ja jak zwykle pod prąd :)
Twój opis spotkania bardzo trafnie oddaje, jak delikatny i równocześnie ważny jest moment, kiedy decydujemy się pokazać światu swoje słowa. Nie chodzi tu przecież tylko o napisanie wiersza czy tomiku, ale o proces otwierania się na siebie samego i innych – i o tę świadomość, że nasze dzieło nie musi od razu być ocenione, krytykowane ani „upiększane” według cudzych norm.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się Twoje spostrzeżenie, że każdy człowiek potrzebuje relacji, które są zdrowe, dają poczucie bezpieczeństwa i zachęcają do eksperymentowania, a nie wycofują. To trafny obraz – często w pośpiechu życia codziennego zapominamy, że wymiana myśli, twórczy dialog i zwykłe zrozumienie mogą być fundamentem dla najważniejszych decyzji w życiu.
I jeszcze jedno: moment, gdy każdy widzi w tym samym zestawie słów coś innego, swoją własną historię – to jest właśnie piękno literatury i wspólnego pisania. Twoja refleksja o tym, że inność jest bogactwem, jest wyjątkowo trafna i daje do myślenia. Dla mnie to komentarz nie tylko do literatury, ale też do życia – że warto obserwować, słuchać i dzielić się, bo w tym dialogu odkrywamy więcej niż w samotnej pracy nad sobą.
Podsumowując: naprawdę widać, że to spotkanie nie było tylko kolejnym „warsztatem”, ale czymś, co potrafi otworzyć ludzi i przypomnieć im, że każdy krok w twórczości ma znaczenie i że warto dzielić się swoim światem. Twoje słowa to świetny przykład, że wsparcie i obecność drugiego człowieka potrafią zdziałać więcej niż surowa krytyka czy „poradniki sukcesu”.
Dokładnie tak jest. Krytyka zamyka i powoduje, że nie chcemy już podjąć kolejnej próby. My staramy się bardzo, by atmosfera była bardzo przyjazna, sprawiająca, że osoby, którą chcą pójść tą nową dla nich przecież drogą czuły się pewnie. Po tym pierwszym spotkaniu wiem, że tak jest.
UsuńMówiłyśmy o swojej pierwszej drodze do tomiku, która nie była łatwa, bo nie mieliśmy okazji i możliwości spotkania osób, otwartych na to co mamy do powiedzenia, czy do napisania.
Dziewczyny, które weszły na szlak, wiedzą czego chcą i to jest najważniejsze, bo ważny jest cel i dlaczego chcą do niego dotrzeć.
Bardzo często potrzebujemy relacji z drugim człowiekiem. Dostarczają nam przecież wsparcia, akceptacji, przynależności i pomagają w rozwoju oraz poznawaniu siebie. Dobrze, że uczestniczysz w takich spotkaniach i jesteś osobą wspierającą.
OdpowiedzUsuńBogusiu, pozdrawiam Cię cieplutko w ten styczniowy zimowy i mroźny dzień:)
Bardzo dziękuję Łucjo, tak, bardzo ważna jest ta relacja z drugim człowiekiem. Tak jak napisałaś, łatwiej jest wtedy otworzyć się na tyle, by zobaczyć w sobie coś, o co nawet byśmy siebie samych nie podejrzewali. Dlatego, jak patrzę z boku, to widzę szerzej pewne rzeczy.
UsuńPozdrawiam Cię bardzo serdecznie Łucjo :)
Wiele mądrego nie napiszę bo się na poezji i wierszach nie znam, ale taka strefa komfortu jest u Wszystkich i zgadzam się że trzeba z niej wyjść na zewnątrz . Cieszę się że masz ochotę pomóc początkującym i bierzesz udział w takich spotkaniach !!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuję Aniu, że jesteś. Właściwie to co napisałam, można odnieść nie tylko do pisania, ale i do malowania, czy robienia na drutach czy szydełku. O wiele łatwiej zabrać do czegoś nowego kiedy masz wsparcie od innych, ze nie jesteś w tym sama i masz z kim się tym podzielić.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
To ważne słowa o dojrzewaniu do decyzji, o momencie wyjścia z „szuflady” i o roli relacji, które nie narzucają kierunku. A takie spotkania porządkują myślenie i dają realne wsparcie.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:-)
To prawda. Ważna jest ta decyzja, ale i równie ważne to dojrzewanie do tego jak napisałaś. My staramy się rzucić jakieś punkty zaczepienia, ale reszta już będzie należała do dziewczyn. Czy im pomogą czy też znajdą własne z małej inspiracji. Czas pokaże.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Concuerdo con la cita. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńMuchas gracias por leer esta cita. Saludos cordiales :)
UsuńTo bardzo trudny temat. Ja sama chętnie napisałabym książkę albo wydała komiks na papierze, ale tego nie zrobię bo boję się nie tyle krytyki, co hejtu. Doznałam tych rzeczy w życiu naprawdę za dużo i już nie mam ochoty więcej się z tym mierzyć. To jednak nie znaczy, że uciekam - na krytykę reaguję agresją i leci ban dla takiej osoby. Ale nie mam ochoty obciążać sobie tym psychiki.
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia i odwagi wszystkim twórcom. :)
Oj to bardzo mi przykro z powodu Twoich przeżyć. Ech, szkoda, bo naprawdę myślę, że Twoja książka czy komiks na pewno byłyby ciekawe. Wiesz, zawsze jest tak, że komuś coś się nie podoba, myślę sobie, że z zazdrości lub negacja dla samego negowania. Przykre to.
UsuńDziękuję bardzo za Twoje słowa i serdecznie pozdrawiam :)
Dziękuję za podzielenie się wrażeniami ze spotkania. Pięknie opisujesz, jak ważne jest wyjście słów ze „szuflady”, delikatne otwieranie się na siebie i innych oraz tworzenie przestrzeni pełnej zrozumienia i wsparcia.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że uczestniczki poczuły ten błysk w oku i odwagę, by zostawić ślad w postaci pierwszego tomiku. Twoja rola jako osoby wspierającej jest niezwykle cenna – doświadczenie, którym się dzielisz, może naprawdę pomóc innym w ich twórczej drodze.
„Zawsze pozostaje coś w nas samych do odkrycia, bez względu na wiek” – i Ty pięknie to pokazujesz.
Pozdrawiam i serdeczności ślę 🥰
Bardzo, bardzo dziękuję.
UsuńTak w sobie już mam, że staram się pomagać i cieszyć sukcesem innych. Mam nadzieję, że teraz też tak będzie :)
Serdeczności przesyłam :)