przeciążenia
na granicy wyłapuję w gęstym powietrzu
zanikające szmery oddalające się kroki
rozmowy zamknięte na odległość od oczu
do ramek
doskonale pasują do świdrującej ciszy
na ostrych brzegach pozostaje miejsce
zmiana podejścia do nieuchronności
mgły
grubsza warstwa wilgoci pustych krzeseł
częste telefony oswajają przeciążenia
gdy niebo przebarwia się na niebieskosiwo
za żelaznymi
bramami zawsze jest tak samo
o tej porze roku czai się niepewność
na samą myśl o wiotczeniu mięśni
tracą
na znaczeniu z kolejnym świtem
w zamian układam liście zbieram szyszki
wplatam jarzębinę dla ożywienia atmosfery
potykam się
zawsze w tym samym miejscu
8 XI 2015
Tak jakoś się czuję, jak w tym wiersze napisanym dziesięć lat temu...
Siedzę w bombkach, aniołkach i takich różnych. Za oknem oszronione gałęzie nagich drzew, dobrze, że jest ciepła, parująca kawa :)




No świetny wiersz, także o mnie. To wiotczenie nie tylko mięśni, wszystkiego wokół, myśli również.
OdpowiedzUsuńU mnie zimno, szron, lekki mróz od kilku dni, jakby świat chciał zamrozić mi serce.
Moc dobrej energii posyłam do Ciebie.
Bardzo dziękuję Joanno. Tak, czasami mam wrażenie, że te myśli też wiotczeją...
UsuńU nas podobnie, mróz i szron dookoła.
Serdeczności dla Ciebie
Przeciążenia codziennością, a jednocześnie drobne gesty i chwile przynoszące równowagę. Piękny i subtelny kontrast.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:-)
Takimi małymi drobiazgami próbuję przełamywać tę codzienność.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Bogusiu, bardzo lubię Twoje wiersze.
OdpowiedzUsuńZa oknem śnieg a ja odczuwam jakiś niepokój, jakieś wewnętrzne drżenie, jakieś przeczucie czegoś nieodwołalnie przemijającego. A Ty siedząc w bombkach, aniołkach powoli przygotujesz się do Adwentu?
Ściskam Cię mocno i serdecznie pozdrawiam:)
To właściwe słowo - pewien jesienny niepokój. Tym bardziej, że wiersz wciąż aktualny a ma 10 lat...
UsuńAniołki dla Dzieci na warsztaty, bombeczki - spore zamówienie, dość zaskakujące, bo ogólnie już nie robię. Miałam jednak zapas akrylowych bombek i zgodziłam się, tym bardziej, że idą na cel charytatywny :)
Serdeczności przesyłam :)
Ta jesienna niepewność i szarość dni oraz odczuć dopadają nas co roku nieuchronnie. Przemijanie, kruchość życia, wspomnienia...
OdpowiedzUsuńJa tez zaczęłam wycinanie elementów na kartki świąteczne, podziwiam dekoracje w sklepach, szukam iluminacji, by choć w ten sposób zmienić szarość i niepewność w coś milszego.
Dokładnie tak jest, listopad ogólnie działa na nas bardzo dojmująco. Dlatego przyznam, ze ja już czeka ma grudzień - już sama nazwa brzmi bardziej przyjaźnie :)
UsuńRównież na moim dużym stole pojawiły się różne warsztatowe sprawy: papiery, kleje, dżety, koronki. Coś z tego wyniknie chyba, chcę pomaleńku pozbywać się tych rzeczy.
Nasze życie ciągle jest przeciążone, ale dobrze, że są bombki i aniołki...
OdpowiedzUsuńOj tak, myślę, że to pomaga :)
UsuńCóż, samo życie chciałoby się powiedzieć. Niczego nam nie oszczędzi , ale tym samym jeśli chcemy przetrwać zmusza do bycia kreatywnym, do szukania rozwiązań , do wyszukiwania " kół ratunkowych", których w krytycznym momencie można się chwycić ...
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, samo życie. Raz na wozie, raz pod wozem :)
UsuńCzuć w tym wierszu niepokój, pośpiech chwil, przeciążenie rzeczami oraz rzeczywistością - jest taki prawdziwy i bliski sercu.
OdpowiedzUsuńKiedy go pisałam tak było, jeszcze wtedy pracowałam, więc próbowałam prześcignąć czas.
UsuńŚwietny wiersz. Myślę, że te przeciążenia niedługo ustąpią świątecznym klimatom :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Bardzo dziękuję. Także mam taką nadzieję :)
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Witaj końcówką listopada Bogusiu
OdpowiedzUsuńJak zawsze piękny wiersz.
A przeciążenia? Ostatnio mam przeciążoną rękę, głównie palec....
W aniołkach siedzę cały rok. Od lat je zbieram.
Jestem ciekawa Twoich aniołków....
Co się stało Ismeno z tym palcem?
UsuńMoże kiedyś przygotuję wpis o moich aniołach, teraz to raczej papierowe dla dzieci.
Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie.