„Statek stojący w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki, by stały w portach.” – John Augustus Shedd
Często spotykam się w rozmowach ze znajomymi, że kiedyś było lepiej, że szkoda, że nie może być jak kiedyś...a ja sobie myślę wtedy czy na pewno. Czy na pewno chciałabym cofnąć czas i znaleźć się w tamtych miejscach. Raczej nie i to budzi zawsze małą konsternację i zdziwione oczy rozmówców. Przecież kiedyś to było tak i tak, a dzisiaj szkoda gadać. Wtedy zastanawiam się, czy to ja jeszcze jestem normalna czy to ludzie zbyt kurczowo trzymają się "tamtych czasów". Nie mówię, że jest coś złego, by wspominać, uśmiechnąć się do tych wspomnień. A wspomnienia? - czy nie jest tak, że obecnie zbyt je idealizujemy, dodajemy do nich kolorów, których wtedy brakowało.
Czas płynie, my się zmieniamy, jak i wszystko wokół nas. Nie tylko na zewnątrz, ale i środku nas coś dojrzewa, więcej widzimy, rozumiemy. Świat przyspieszył i to bardzo. Czasami mam wrażenie, że mój pociąg jedzie coraz wolniej, ale wciąż jedzie. W każdej chwili mogę zobaczyć zmiany zachodzące nawet w moim miasteczku. Może żal niektórych miejsc, które znikają, ale pojawiają się nowe. Może inaczej byśmy to wszystko widzieli, ale taki nowy obraz rzeczywistości mają ci, którzy doganiają nas. Czy ich myśl jest gorsza, bo nie jest taka jak nasza? Czy ich pomysły są nic nie warte? Czy to, że może są zbyt powierzchowne i na pokaz, tak bardzo nas dotyka. Być może, ale zmiany będą, są nieuniknione, bo każde pokolenie ma swoją własną wizję świata.
Najbardziej boli to, że wartości, w których my wyrośliśmy teraz tak naprawdę nie mają już takiego znaczenia. To co dla nas było ważne, niekoniecznie musi być ważne dla młodych. Wszystko jednak jest uwarunkowane tym, jak zmieniła się biurokracja, przepisy, kolejne ograniczenia. Są jednak i takie, które ułatwiają życie (bez wychodzenia z domu można załatwić wiele spraw), pozwalają na ciągły rozwój pomimo lat. Tylko czy chcemy...
Znam sporo osób w swoim wieku i mam czasami wrażenie, że zatrzymali się jakieś trzydzieści, lub więcej lat temu. W czasach, które tak naprawdę nie były wcale takie łatwe do przeżycia. Pozostawiły w środku wiele traum, które ciągle się odzywają, pozostawiły ślady na zawsze, a jednak "wtedy było lepiej".
Było inaczej, bo to my byliśmy młodsi i patrzyliśmy z innej perspektywy na życie. Teraz jest inaczej, bo każde pokolenie ma swój czas. Moje pomalutku odchodzi, ale to nie znaczy, że mam teraz usiąść i narzekać, chwalić jak to kiedyś, "za moich czasów" było. Było i się zmyło, czuję to w kościach, ale mogę jeszcze pomału iść. To nic, że może przyjdzie czas, że zostaję w tyle, ale wciąż idę do przodu. Czy chciałabym wrócić do tamtych czasów - nie. Czy lubię wspominać - tak. Bo wiem, że było to "wczoraj" by mogło być 'dziś".
Ech, tak jakoś mnie dzisiaj wzięło na takie myśli, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, ale musiałam to z siebie wyrzucić :)
Dobrych i w miarę spokojnych dni Wam życzę :)




Masz sporo racji. Myślę, że wielu z nas wspomina tamte czasy z sentymentem, bo byliśmy wtedy młodzi, wszystko mogło się jeszcze wydarzyć i wszystko cieszyło.
OdpowiedzUsuńNie wszystkie jednak wspomnienia bywają miłe. Nie na darmo mówi się - gdybyż młodość miała mądrość siwej głowy.
Poza tym, każdy z nas dorastał, dojrzewał w innych warunkach rodzinnych, ekonomicznych, środowiskowych.
Ja sama cieszę się z sytuacji obecnej. Wprawdzie wiek mniej mnie cieszy, ale cała reszta już tak, oby tylko zdrowie dopisywało, a rodzina żyła spokojnie...