grudnia 08, 2025

Wyobraźnia nie zna granic

 


Wczoraj prowadziłam warsztaty świąteczne - dzieci tworzyły ozdoby na choinkę i nie tylko. To już był któryś z kolei raz, a ja jestem zawsze bardzo mile zaskoczona ich wyobraźnią. W poprzednim wpisie pojawił się wzór aniołka który robiłam z wnuczką, a jeden z chłopców uruchomił swoją wyobraźnię i powstał taki aniołek.

Dzieci tworzyły również inne aniołki i papierowe kolorowe choinki.

Z zeszłego roku pozostało jeszcze w Muzeum kilka baz pod kartki świąteczne. Dobrze, że coś mnie tknęło i zabrałam jeszcze papier z elementami do wycinania. Okazało się bowiem, że dwie z mam towarzyszących swoim pociechom chciało zrobić właśnie taką karteczkę. Powstała między innymi taka.

Bardzo lubię takie twórcze działania, bo właśnie wtedy dzieci są naprawdę dziećmi i pomimo wpływów współczesnego uzależnienia od telefonów potrzebują też oderwania się od tego. Miałam wrażenie, że nawet one same były zaskoczone własną kreatywnością, kiedy oglądały swoje dzieła. Ważna była ich radość w oczach i co dla mnie było bardzo budujące, to pytanie kiedy odbędą się kolejne warsztaty.

Kiedy wracałam do domu pomyślałam sobie, że warto organizować nie tylko świąteczne warsztaty, ale również inne. Takie spotkania wyzwalają w dzieciach niezmierzone, drzemiące w nich pokłady kreatywności z której może coś zostanie na później, albo dla wspomnień, że kiedyś tam robiłem aniołka czy choinkę.

To było bardzo miłe i twórcze niedzielne popołudnie. Dla mnie i dla dzieci, kiedy widziałam na ich twarzach radość i dumę. Dla mnie to było najpiękniejsze podziękowanie i pewność, że warto dać im swój czas i materiały. Reszta to już tylko wyobraźnia, która nie zna granic.


Obraz Pexels z Pixabay


26 komentarzy:

  1. Bardzo sympatyczny wpis i w ogóle cała inicjatywa bardzo fajna. :) W moich czasach nie było takich warsztatów, ale samodzielnie robiło się np. łańcuchy z papieru kolorowego albo "witraże" z bibuły. Fajnie, że teraz dzieciaki mają więcej możliwości.

    A kartka z kotkami jest cudowna, mówię to jako stara kociara. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ja pamiętam też te kolorowe łańcuchy, ale również mikołaje z wydmuszek, czerwona czapka z papieru, broda z waty :) Przypominam sobie również gotowe główki aniołków, płaskie i z krepy robiło się skrzydła i sukienkę...
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. A, robiło się też różne twory z masy solnej. :) Raz wychodziły lepiej, raz gorzej, ale zabawy było mnóstwo... Ciekawe, czy dzieci jeszcze się bawią w figurki z masy solnej.

      Usuń
    3. Z masy solnej robiliśmy gwiazdki dwa lata temu. Czy robią inne rzeczy tego nie wiem, ale co jakiś czas wraca moda na pewne materiały, z których można robić różne rzeczy :)

      Usuń
  2. Tez zauważyłam, że dzieci lubią takie inicjatywy, nawet dni gier planszowych cieszyły się u nas powodzeniem. Kiedyś na festiwalu nauki w szkole przypominaliśmy dawne dziecięce zabawy i dzieciaki robiły różne papierowe projekty.
    Gratuluję , serce rośnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czasem tak niewiele trzeba, by dzieci zainteresować czymś innym niż gry i komórka. U nas w bibliotece co miesiąc, w pierwszą sobotę odbywa się Gralnia i wtedy przychodzą pasjonaci gier planszowych. Przychodzą i dzieci i dorośli :)

      Usuń
  3. Bardzo fajnie czyta się Twój opis tych warsztatów. Widać, że wkładasz w nie nie tylko przygotowanie, ale i serce – a dzieci to czują. Te momenty, kiedy same odkrywają w sobie kreatywność, są naprawdę bezcenne i zostają w pamięci na długo, zarówno ich, jak i Twojej. Świetnie, że udało Ci się połączyć radość tworzenia z oderwaniem od codziennego świata cyfrowego – to dziś naprawdę cenna przestrzeń dla dzieci. Cieszy mnie też, że nawet rodzice chętnie włączają się w zabawę – pokazuje to, że takie warsztaty mają sens i warto je powtarzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę udział w takich warsztatów dwa razy do roku, raz właśnie na Boże narodzenie a później na Wielkanoc od kilku lat. Cieszy tym bardziej, że dzieci są chętne do brania udziału w takich twórczych spotkaniach.

      Usuń
    2. Fajne jest to, że dziś, w czasach kiedy wszystko kręci się wokół ekranów, są jeszcze miejsca i momenty, w których dzieci chcą robić coś własnymi rękami. Jeśli od kilku lat wracasz na te warsztaty i one się sprawdzają, to znaczy, że mają w sobie coś więcej niż tylko „świąteczny dodatek”. To trochę taki spokojny rytuał — dwa razy w roku zatrzymać się, zrobić coś razem i poczuć, że te święta mają jeszcze swoją zwyczajną, ludzką stronę.

      I chyba właśnie to najbardziej cieszy: że dzieci wciąż potrafią się w to zaangażować, a dorośli nie gubią sensu takich spotkań. Wbrew pozorom to nie jest wcale takie oczywiste.

      Usuń
    3. Właśnie to jest najważniejsze by tak jak napisałeś: "dwa razy w roku zatrzymać się, zrobić coś razem i poczuć, że te święta mają jeszcze swoją zwyczajną, ludzką stronę." Dokładnie o to chodzi. Cieszy również to, że i rodzice coraz bardziej są w takie działania zaangażowani.

      Usuń
  4. W Twoim wpisie czuć radość i magię. To wspaniale, że dzieci mogły dać upust swojej wyobraźni i poczuć prawdziwą satysfakcję z własnych dzieł. Takie chwile są bezcenne, tak dla nich, jak i dla Ciebie, bo widać, że Twoje serce jest przy nich w każdej chwili.
    Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ja cieszyłam się ich radością i to jest naprawdę wspaniałe, a we mnie pozostaje uczucie, że warto to robić.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Świetne warsztaty - gratuluję ! :) Taka radosna twórczość integruje, daje dzieciakom nie tylko wiele radości ...jest wyzwaniem , polem dla ich ekspresji i kreatywności, zachętą do eksperymentowania . Poprzez takie działania wyrażają siebie, swoje emocje, odkrywają swoje zdolności, budują otwartość na nowe doświadczenia. I co istotne... to co tym razem zrobiły nie jest tylko sztuką dla sztuki .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      Zawsze staram się wymyślać coś co potem będzie można wykorzystać w domu :)

      Usuń
  6. PIękne prace! Tak, dzieci są bardzo kreatywne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Myślę sobie, żeby ta kreatywność pozostała na dłużej, nie tylko od święta.

      Usuń
  7. Ale absolutnie! Wspólne spotkania to wielka frajda dla małych i dużych.👍 Serdecznie pozdrawiam. 🫶

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Dlatego wciąż staram się to robić :)
      Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Great workshops! Such beauty and creativity! Lovely photos!

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzeba mieć głowę pełną pomysłów, żeby tworzyć takie dzieła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nie do końca, czasami szukam inspiracji na Pintereście. Wtedy dopasowuję pomysły do wieku uczestników.

      Usuń
  10. To prawda, dzieci mają twórczą wyobraźnię, zwłaszcza te zachęcone do prac ręcznych. Obserwuję moje wnuczki, które podglądają swoją mamę i też lubią tworzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wszystko zależy od dorosłych, bo to oni właśnie są wzorami do naśladowania nawet tego kreatywnego.

      Usuń
  11. Bogusiu! Te spotkania z dzieciakami to coś fantastycznego. Doskonale pamiętam jak w dzieciństwie bardzo lubiłam to kreatywne zajęcie. Robiłyśmy z Rodzicami ozdoby: pawie oczka, bałwanki, aniołki, czy gwiazdki oraz wszystko to, co kojarzyło się ze Świętami... To było takie piękne.
    Przesyłam moc serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, takie wspólne, kreatywne działania bardzo zbliżają, a przy okazji powstają wspaniałe świąteczne ozdoby.
      Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń

Copyright © W moim jaśminowym zaciszu , Blogger