Te kilka dni od ostatniego wpisu upłynęły pod znakiem malowania. Tak, tego po numerach, o którym wspominałam w ostatnim poście. Tak sobie, myślę: "nie miała baba kłopotu to kupiła sobie obraz". Sama czynność malowania nie jest zła, ale przeraziła mnie ilość dołączonych do obrazu farb akrylowych w bardzo malutkich pojemniczkach. Jest ich dwadzieścia dwa! Do tej pory użyłam sześciu, obraz na razie wygląda jak porozrzucane barwne plamy. Taka nazwa pasuje na ten moment. Pomalutku więc powstaje :)
Dni sobie pomalutku płyną w przeciwieństwie do szybko znikającego śniegu, właściwie nie ma już po nim najmniejszego śladu. Wszystko przez dodatnie temperatury i deszcz, który postanowił zagościć na dłużej i intensywniej.
W taką pogodę można tylko siedzieć w domu, więc bez skrupułów to uskuteczniałam.
W niedzielę była moja wnuczka, a że babcia zakupiła puzzle, to układałyśmy, właściwie to ona sama ułożyła - 100 elementów i to w bardzo krótkim czasie. Jest to jedno z jej ulubionych zajęć, w domu ma sporo różnych puzzli, wiem, że już układa 120 elementów. Na razie tematyka jest księżniczkowa w różnych odsłonach. Wczoraj zakupiłam więc nowe, ponieważ przyjdzie do mnie w sobotę. Planujemy troszkę ten wspólny czas :)
Poniżej ułożone puzzle :)
W wolnych chwilach czytam "Opowieść dla przyjaciela" i przygotowuję papierowe elementy, które będą nam potrzebne na warsztaty, po uzgodnieniach jednym z punktów będzie tworzenie przestrzennych kartek świątecznych. To jeden z punktów, bo będą jeszcze stanowiska gdzie będzie można zrobić wianuszek wielkanocny czy pomalować pisanki, lecz to już zadanie dziewczyn z biblioteki.
Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze, życzę Wam samych dobrych chwil :)





Wspaniałe zajęcia wymyśliłaś Bogusiu dla siebie i wnusi. Tylko czasu potrzeba i deszczu, by delektować się tym do woli :)
OdpowiedzUsuń